Mos maiorum A.D. XXIV NON. Martius XVI Koło Generalne Województwa Wielkopolskiego w Żerkowie radziło.
“[...]rozjątrzona taką odpowiedzią szlachta ruszyła w południe 24 marca z Żerkowa i w szyku bojowym postępując, stanęła wkrótce wobec Sapieżyńskich sił pod Brzóstkowem. Wojewoda Opaliński, najwyższy dowódca, na lewém skrzydle postawił kaliskie chorągwie, na prawém pilskie powiaty wyrychtował, we środku piechotę z różnych ziem poznańskich, między szeregami ukrył działa i tył wojska ubezpieczył rezerwą. Sapiehowie na prawém skrzydle dali miejsce tatarskim hufcom, na lewém postawili rajtaryą, w środku piechotę, a w odwodzie lekkie chorągwie, dworzan swoich i obywatelstwo, które się jeszcze przy nich zostało. Sprawniejszemi były szyki Sapiehów, ale w liczbie o połowę mniejsze i na duchu nie podniesione, owszem w większej części mimowolnie popchnięte do walki z własną bracią. Wojewoda za zbliżeniem się szyków przeciwnych, piérwszy rozpoczął bój powszechnym z dział swoich wystrzałem. Długo potém z obu stron grzmiały armaty, a harcownicy tu i owdzie pojedyńcze walki staczali. Dopiero pod wieczór rozpoczął się bój krwawy na lewém skrzydle szlachty, gdzie znany awanturnik z Kijowa niejaki Maksym Kaplanskyy dowodził. Tak zacięcie z obu stron walczono, że przez kilka godzin nic stanowczego zajść nie mogło. Jednak gdy sławetny Bogusław poczał w dudy dąć, to towarzystwu przeszła do wojaczki ochota i wszystek lud bitny salwował się ucieczką… Wielu schroniło się w żerkowskiej gospodzie gdzie zaległo…”
Takoż to XVI Koło Generalne wszech szlachty wielkopolskiej patefacio.
Zwiedziliśmy osiemnastowieczny dworek Pana Tadeusza Zyska uraczeni opowieściami i historyją owego miejsca. Per traditio msza uroczysta zawżdy mus - wspólnie z Braćmi Kurkowymi onej wysłuchaliśmy. Później uczta ze świniakiem, wiela dobra podjedliśmy. Zaszczycili nas proboszczowie Brzóstkowa i Radlina, Pan Zysk, a nawet przedstawiciele Policyji - Bóg zapłać! Bitwa na ogródku jordanowskim pokazała potęgę moździerzy imć Pana Zbycha - wielki szacunek. Później radziliśmy z powagą do północy o sprawach światowych, by udać się w końcu na spoczynek w miejscowym schronisku pielgrzyma. Jadło przygotowała moja Matula i tu szczególne podziękowania. Żywię nadzieję, że chleb, smalec, bigos, flaki smakowały, a powietrze nie było morowe dla waszmościów.
Z poważaniem pijak i hulaka Brat Dawid
[D.N.]
